Cok on line "Deszcz Błogosławieństw" prowadzi lama Ela

We czwartek 22.04.2021 o godz. 20:00 lama Ela poprowadzi Guru Jogę Guru Rinpoczego znaną jako "Deszcz błogosławieństw".
Link do spotkania https://meet.google.com/tri-roop-iut
Zapraszamy do udziału osoby, które posiadają formalne schronnienie w Trzech Klejnotch.
Medytacja z Determinacją Niedziela 25.04.2021

Medytacja z determinacją dla początkujących i zaawansowanych. Wprowadzenie umysłu na ścieżkę prawdy. W niedzielę 25.04.2021  na ul Św. Marcina 34 (domofon 25) odbędzie się całodniowa medytacja z determinacją. W tym dniu chcemy nauczyć się, jak obnażyć słabość ośmiu światowych darm (postaw),  które determinują naszą aktywność w życiu. Zamienimy determinację działania z takimi postawami na determinację rozmyślania o nich po czym zostawimy umysł w rozluźnionym stanie tak, by efekt tych rozważań stopił się z naszym umysłem. Osiem światowych darm to zysk i strata, sława i zniesławienie, pochwała i nagana oraz sympatia i antypatia (przyjemność i niechęć). Większość z nas dokonuje wyborów w życiu kierując się tymi czterema parami postaw, które w efekcie przynoszą nam tylko cierpienie. Wysiłek , jaki wykonujemy, by osiągnąć sukces w tym świecie jest nawet większy niż ten, by się wyzwolić z kręgu narodzin, starości, chorób i śmierci. Jeśli wskazówki i sposób praktyki z tego dnia wprowadzimy do naszego codziennego życia, do choćby dwóch pięciominutowych sesji dziennie, to po kilku dniach będzie to efekt medytacji półgodzinnej, a po kilku miesiącach przyjdzie doświadczenie prawdy o zjawiskach, zmienimy pewnie nasze nastawienie do życia, staniemy się szczęśliwi. By obnażyć słabość światowych darm i wprowadzić umysł na ścieżkę prawdy zastosujemy cztery rozmyślania. Będą cztery sesje, w każdej najpierw jakąś część sesji poświęcimy na rozmyślanie, po czym, by zlać efekt tego rozmyślania z naszym umysłem pozostawimy go w rozluźnionym stanie, nad niczym już nie rozmyślając. Kiedy pojawią się myśli to ani ich nie odrzucamy, nie myślimy wtedy „teraz już nie chcę myśleć” ani się ich nie łapiemy, by rozwijać, jak zawsze ciekawy wątek. Zauważyć je  i nic więcej, wtedy rozpuszczą się w naturalny sposób, jak płatki śniegu spadające na wodę. By sobie pomóc w tym , by nie łapać i odrzucać myśli, zadajmy sobie pytanie, gdzie ta myśl się pojawia? Czy w szczycie głowy? czy może po środku? czy w sercu? czy trochę przed ciałem? Jakiego jest koloru ta myśl? jaki ma kształt? Czy jest mała czy duża? Czy wyświetla się jak film  w kinie? I zostawiamy te pytania bez odpowiedzi. Odpowiedzią będzie doświadczenie wynikające z przebywania w świadomym stanie umysłu, który zauważa myśli, aż w końcu rozpozna ich niezrodzoną naturę i równość ich wszystkich, więc żadna z nich nie będzie mogła nas zranić, podobnie jak kamień oderwany od góry, spadając nie jest w stanie zranić powietrza. Medytacja to przyzwyczajanie umysłu do przebywania w jego naturalnym stanie, w końcu przebywanie w takim naturalnym stanie w czasie sesji medytacyjnych jak i poza nimi. By efekt z tego dnia był jak najlepszy, przekraczając próg naszej gompy zachowujmy się w miarę cicho.  Wystarczy przywitanie  się tylko skinieniem głowy.  Można wykonać pokłony po wejściu do lakangu (pokój z ołtarzem , na którym stoi posąg Buddy i inne posążki )  , ale nie ma takiego wymogu i zajmujemy  dowolne wolne miejsce na matach, które są rozłożone na podłodze,  nie potrzebujemy potwierdzenia, by je zająć, jeśli na tym miejscu nikt  nie siedzi. W lakangu zachowujemy milczenie. Warto być ubranym w sposób, by nic nie uwierało podczas siedzenia na macie. Polecam, by się okryć kocem (są na miejscu) , chociaż zapewniam, że w lakangu będzie ciepło. Do lakangu wchodzimy tylko w momencie kiedy rozpoczyna się sesja, nie wnosimy napojów, słodyczy itp. Rozkład sesji: pierwsza 9:00-10:30 druga    11:00-12:30 trzecia   14:00-15:30 czwarta 16:00-17:00 W każdym momencie można opuścić miejsce medytacji i zakończyć w ten sposób swoją medytację lub przyjść na kolejną sesję. Istotą jest by siedzieć bez ruchu i poprawiania się jak najdłużej się da, nawet cały dzień bez przerw, ale jeśli natłok myśli związany z bólem albo czymś innym jest nie do zniesienia, to można wtedy wstać, zrobić kilka kroków i znowu usiąść. Kto jest buddystą medytuje według znanych sobie wskazówek. Osoby nie związane z buddyzmem po prostu przyjmują pozycję ciała do medytacji. To tzw. siedmiopunktowa pozycja Wajroczany: 1.nogi w pozycji wadżry, popularnie  znanej jako lotos, mogą być po turecku-siadamy na poduszce medytacyjnej, polecam nie za wysokie(nie grube), pod kolana można też podłożyć poduszki dla stabilizacji, 2.kręgosłup prosty jak strzał- to kluczowy punkt-głowę podciągnąć w górę by wyprostować kręgosłup, 3.ręce w pozycji sępa-barki ściągnięte do tyłu, 4.dłonie w mudrze medytacyjnej równowagi, prawa dłoń leży na lewej, kciuki się stykają i  dłonie pozostawiamy na podołku, na nogach tuż pod biodrami, cztery palce pod pępkiem 5.głowa nieco pochylona w dół, tak by czubek głowy  był w osi z kręgosłupem, dół brody  wtedy wygląda jak hak w stosunku do szyi, 6.usta prawie zamknięte, zęby się nie stykają, język dotyka podniebienia, 7.oczy otwarte, patrzą wzdłuż płaszczyzny, którą wyznacza górna powierzchnia nosa, patrzą w miejsce odległe cztery palce od czubka nosa. Nie mrugamy powiekami ani nie poruszamy gałkami ocznymi. Pozycja ciała jest niezwykle istotna, gdyż oparciem dla myśli są wiatry energii, dla nich z kolei podparciem są kanały naszego ciała, w których one sie poruszają. Jak ciało jest proste, to kanały sa proste, wiatry energii mają wtdy prostą drogę, by wejść do kanału centralnego a wtedy umysł będzie uspokojony,bo myśli się uspokoją i doświadczymy prawdziwej natury własnego umysłu.  Jak medytować? Pierwsza sesja 9:00-10:30 Po ustabilizowaniu pozycji do medytacji rozmyślam tak: „najpierw medytuję nad tym(moim) cennym ludzkim odrodzeniem, które trudno uzyskać a  łatwo stracić dlatego używam go od tej chwili sensownie”. Do tego rozmyślania potrzebne jest przekonanie o reinkarnacji. Trudna sprawa. Jak sobie takie fundamentalne przekonanie, które może zmienić całe moje życie wyperswadować? Na to jest dowód logiczny. Rodzice mają dwoje dzieci, o które w równy czuły sposób dbają. Dostają to samo jedzenie, takie same ubrania, tata opowiada im  te same bajki, są równo traktowane, bez wyróżnień. To dlaczego mają różne charaktery? Dlaczego jedno z nich depcze owady a drugie je ochrania. Mają różne upodobania, choć w wielu są podobne, to powinny być jednakowe, jeśli miałyby one wynikać tylko z warunków w tym życiu. Skoro tak nie jest i te dzieci różnią się w tak wielu aspektach oznacza to, że niosą za sobą nawyki z poprzednich żywotów. Nie jest to dobra wiadomość, jak zdamy sobie sprawę, że wciąż się rodzimy i umieramy i nie ma temu końca. Niestety większość z tych odrodzeń to są niższe światy egzystencji , jak świat zwierząt , głodnych duchów, piekieł. Jedynym sposobem jest wyzwolenie się z tego poprzez rozpoznanie natury własnego umysłu właśnie, kiedy władamy cennym ludzkim odrodzeniem. Celem życia jest wyzwolenie się z kręgu narodzin, starości chorób i śmierci. Ludzkie odrodzenie jest tak cenne jak klejnot spełniający życzenia, które są tylko trzy we wszechświecie. Pojawia się tak rzadko, jak zobaczenie gwiazd w dzień. Prawdopodobieństwo, że żółw śpiący na dnie wielkiego oceanu i  który raz na sto lat wypływa na powierzchnię wody, by zaczerpnąć powietrza i akurat wtedy trafi w małe, drewniane jarzmo pływające po powierzchni oceanu niesione jego prądami jest większe niż prawdopodobieństwo, że odrodzimy się w cennym ludzkim ciele. Ale my go niedoceniamy, szukamy szczęścia w ośmiu światowych darmach. Nie będę się narażał na utratę życia poprzez ekstremalne sporty czy niebezpieczne zajęcia, bo życie jest  niezwykle cenne i niezwykle rzadkie do osiągnięcia, muszę zdać sobie z tego sprawę.   Po czym robimy sobie mentalny odpoczynek, umysł idzie spać, wszystko już zrobione, nie muszę o niczym myśleć. Oczy otwarte, patrzą w dół wzdłuż nosa: najprościej wtedy oprzeć swą medytację na oddechu, skupić się tylko na obserwowaniu naturalnego procesu oddychania. Czuć  powietrze wciągane przez nozdrza, czuć jego temperaturę. Czuć powietrze wydychane przez nozdrza, czuć jego temperaturę, cały czas naturalny, miarowy oddech ani nie przyśpieszany ani nie zwalniany. Czuć jak powietrze ociera się o naszą skórę nozdrzy, jak schodzi w dół do płuc, a raczej do przepony, staramy się oddychać przeponą, nie poruszając klatka piersiową a raczej brzuchem. Nie myśleć o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości-te wskazówki dotyczą każdego rodzaju medytacji. O przeszłości: nie prowadzić dialogów myślowych z osobami, przecież ich z nami nie ma, a jeśli są to w tej chwili przecież z nimi nie rozmawiam, nie łapać wspomnień. Jak się pojawią myśli, to być ich świadomym, ale nie chwytać ich, nie rozwijać, nie zaprzeczać , że się pojawiły i nie myśleć „ja tak nie myślę”, cały czas wspieram się na oddechu, on jest moim „prostownikiem” medytacji. Nie karmić  myśli, jak się karmi tygrysa, Myśl sama wygaśnie i dalej spoczywamy w naturalnym, rozluźnionym stanie, wolni i spokojni. Nie myśleć o teraźniejszości tzn. nie oceniać medytacji czy może jest zła, czy taka właśnie powinna być. Czy przez to , że  myślę tak dobrze o innych to jestem dobrym człowiekiem a czy złym, bo myślę o kimś źle. Nie myśleć o przyszłości, nie spodziewać się niczego po medytacji, nie oczekiwać świateł i zapachów, nie planować jutra albo kolejnej medytacji.  Kiedy pojawi się ból wtedy można zadać sobie pytania, ale bez odpowiedzi. Jaka jest istota tego bólu?, kto go odczuwa? Odczuwam go w kolanie czy w głowie?  Czy to moje kolano jest umysłem? Można też wtedy poprawić pozycję. W przerwie o 10:30 można położyć na stole w jadalni (pierwsze pomieszczenie)  30zł, zamówimy obiady na 13:00 i spożyjemy je razem w jadalni, to będzie też dobry czas na rozmowy o praktyce medytacji. Wrażeniami możemy podzielić się też po ostatniej sesji. Druga sesja 11:00-12:30 Drugie rozmyślanie: „po drugie naczynie (czyli świat) i jego zawartość (czyli wszystkie istoty) są przemijające, szczególnie oddech naszego życia jest nietrwały jak bańka powietrza, czas śmierci jest nieznany, a kiedy umrę moje ciało zamieni się w zwłoki, dlatego praktykuję gorliwie, ponieważ w chwili śmierci jedynie Darma (nauki Budy prowadzące do wyzwolenia) jest pomocna. Nic nie jest trwałe, zmieniają się pory dnia, pory roku, raz świeci słońce , raz pada deszcz, miliony atomów naszego ciała są codziennie wymieniane, po siedmiu latach nasze ciało  jest zbudowane zupełnie z czego innego niż siedem lat wcześniej a mimo to całkowicie utożsamiamy się z tym ciałem ciągle nazywając je ja. A już od momentu narodzin tak jak strzała wypuszczona z łuku dosięga celu, jak woda wodospadu dosięga tafli wody tak nasze życie zmierza do śmierci. Każdy kto się urodził umrze, nieważne czy bogaty czy biedny, sławny czy nieznany, stary czy młody, czas śmierci jest nieznany. Czy znam kogoś w moim wieku, kto zmarł?  Dlaczego ja miałbym/miałabym nie umrzeć. Nic ze sobą nie zabiorę, nikt ze mną nie pójdzie, a moje ciało zostanie spalone albo w grobie zamieni się w szkielet albo jak jeszcze teraz dzieje się w Tybecie w tzw. pochówku przez powietrze, rozszarpią je sępy. Śmierć może przyjść nagle, jak w wypadku samochodowym czy wskutek choroby, podczas jedzenia czy we śnie. Nie ma innego zakończenia narodzin niż śmierć. Skoro tak to nie marnuję już więcej czasu na światowe aktywności i angażuję swój czas na rozpoznanie swojej własnej natury, rozpoznam naturę swego umysłu, co jest niczym innym jak osiągnięciem wyzwolenia i jest jedyną pomocą w chwili śmierci. Sen to taka mała śmierć, przychodzi codziennie, ciało jest odcięte od zmysłów, przy zasypianiu pojawiają się takie same umysłowe przejawienia jak podczas momentu śmierci, białe światło, potem czerwone wreszcie czarne. Nie zauważamy tego i pogrążamy się we śnie z marzeniami sennymi, część snu bez marzeń sennych a rano nawet nie pamiętamy, co nam się śniło. Sen to taki sprawdzian przygotowania do śmierci. Można  mieć kontrolę nad zasypianiem, śnić świadome sny, być świadomym snu bez marzeń sennych i biegłość w tym będzie pomocna w momencie śmierci  o czym można przeczytać w książce Dalajlamy. „Sen, śnienie, umieranie”, ale lepiej jeśli będzie to własne doświadczenie, wtedy pewność dokonanych wyborów życiowych wzrasta, słabnie łapanie ośmiu światowych darm a wzrasta zaufanie do Darmy  Buddy. Powiedziane jest, że ktoś, kto miał siedem świadomych snów poradzi sobie po śmierci rozpoznając stan, w którym się wtedy znajduje, tak jak rozpoznawał wcześniej sny. Czy rozpoznaję sny i śpię świadomie? A taką manifestacją opanowania momentu śmierci, która wynikała z życia opartego na naukach Buddy było odejście w 2012 Lamy Tengi Rinpoczego, który będąc w pozycji  medytacyjnej wykonał ostatni oddech, serce przestało bić a Rinpocze siedział w takiej pozycji jeszcze przez cztery i pół dnia, ciało nie wykazywało żadnych oznak psucia, skóra była elastyczna, okolice serca ciepłe. Można na ten doniosły moment obejrzeć na youtubie, początek filmu pokazuje właśnie medytację thugdam- osiągnięcie pełnego wyzwolenia w momencie śmierci. https://www.youtube.com/watch?v=y_5Nv1v9iD0 Buddowie odradzają się świadomie, by prowadzić uczniów i wyzwalać istoty we wszystkich światach. Tenga Rinpocze również już się odrodził. Tu w zabawie w debatę z lamami. https://www.youtube.com/watch?v=J4jULrGSCfY Wykorzystam to życie najlepiej jak można, czyli wykorzystam je do wyzwolenia, bez marnowania czasu, bo czas śmierci jest nieznany. Powinniśmy być jak ktoś komu palą się włosy, raczej będzie myślał o ich ugaszeniu niż pójściu do kina. Po czym znowu pozostawiam umysł w naturalnym stanie.   Sesja trzecia 14:00-15:30 Trzecie rozmyślanie: ”Po trzecie w chwili śmierci nie osiąga się wolności, lecz wtedy pozostaje moja karma (uczynki), chcę więc już teraz zaprzestać czynienia zła i cały czas wypełniać dobrymi działaniami i stale utrzymywać chcę tę motywację”. Cały świat jest wynikiem karmy, istoty są wynikiem karmy, przejawienia są wynikiem karmy. Karma to czyn, działanie a prawo karmy to po prostu prawo przyczyny i skutku. Wskutek podstawowej niewiedzy, to jest myślenia, że istnieje niezależne „ja” wykonujemy czyny mające przynieść temu „ja” szczęście jak i te mające chronić „mnie” przed nieszczęściami. W efekcie wykonuję czyny, które przynoszą nieszczęście innym i takie samo nieszczęście w końcu trafia do mnie zgodnie z prawami karmy, czyli: Skutek jest podobny przyczynie, ktoś kto zabijał w poprzednim życiu, będzie miał krótkie obecne życie. Ktoś kto ranił innych, będzie doświadczał podobnych ran, ulegał różnym kontuzjom. Ktoś, kto kradł będzie doświadczał niedostatek. Jest celne, nieomylne-skutek czynu zawsze wraca do sprawcy, nikt inny nie będzie odczuwał skutków czynu jak tylko jego wykonawca. Skutek jest nieuchronny na pewno nadejdzie, choć czasami przychodzi późno w tym życiu,  w kolejnym życiu, nawet po niezliczonych żywotach, kiedy się zbiorą warunki rezultaty czynu  dojrzeją i się zamanifestują. Z małego czynu może być wielki skutek, jak iskra może spalić cały las, tak jeden dobry uczynek może doprowadzić do wyzwolenia. Generalnie szczęście i nieszczęście, które mnie spotyka to skutek moich dobrych i negatywnych czynów. Dlatego nie będę angażować się w dziesięć negatywnych uczynków. Trzech dotyczących aktywności ciała: nie będę zabijać , nie będę kradł, nie będę postępował niewłaściwie seksualnie. Czterech dotyczących mowy: nie będę kłamał nauczyciela (szczególnie o osiągnięciach duchowych), nie będę kłamał uczniów (szczególnie o osiągnięciach duchowych), nie będę używał szorstkiej mowy, nie będę ulegał czczej paplaninie, jak o polityce. Trzech dotyczących umysłu: nie zazdrościć, nie nienawidzić nie wątpić (w nauki darmy). Będę  angażował się w dziesięć pozytywnych uczynków, które są przeciwieństwem tych wyżej wymienionych,  zamiast zabijać będę ochraniał życie, co się przekłada też na nie jedzenie mięsa albo przynajmniej zmniejszenie ilości zjadanego mięsa. Zamiast kraść będę praktykował szczodrość, itd. Mówi się też o karmie intencji (umysłu), na przykład intencja była zła a wykonanie dobre, odrodzimy się jako zwierzę mające bardzo dobre warunki bytowe. Tylko sam mogę ocenić, co wykonałem w gniewie, zazdrości  a jak te czyny ocenić, potrzeba tu szczerości wobec siebie, ale przy niewłaściwym poglądzie na rzeczywistość ta ocena może być zafałszowana, dlatego należy upewnić się w prawie karmy i związanej z nim reinkarnacją. Po czym znowu pozostawiam umysł w naturalnym stanie.   Czwarta sesja 16:00-17:00 Po czwarte w samsarze (kręgu narodzin i śmierci) jestem stale dręczony trzema rodzajami cierpienia. Wszystkie miejsca, radości i posiadanie czegoś w samsarze są jak uczta straceńca prowadzonego na egzekucję, dlatego odcinam przywiązanie i postanawiam osiągnąć oświecenie. Trzy rodzaje cierpienia to cierpienie cierpienia, cierpienie egzystencji, cierpienie zmian. Cierpienie cierpienia: cierpienie przy narodzinach, głowa była ściskana jakby w imadle,  nasza skóra była wtedy tak delikatna, że dotyk materiału czuliśmy jakbyśmy dotykali papieru ściernego. Cierpienie przy chorobach, wspomnijmy jakiego bólu doświadczaliśmy w swoim życiu, może ból zęba, okropny ból głowy czy kręgosłupa czy po oparzeniu czy po złamaniu.  Cierpienie starości, starość przyciąga choroby tak jak magnes przyciąga opiłki żelaza. W końcu samo cierpienie śmierci, kiedy stajemy przed tą nieodwołalną od narodzin chwilą zostawienia za sobą wszystkiego co zgromadziliśmy i wszystkich, których kochaliśmy, odejdziemy kompletnie samotni. Cierpienie egzystencji odczuwamy lekki dyskomfort związany z życiem, jakby włos leżał na dłoni. Cierpienie zmian-cierpimy z powodu braku czegoś lub kogoś, cierpimy z lęku, że możemy to lub kogoś utracić, w końcu cierpimy , kiedy to lub kogoś utracimy. Na przykład sportowiec bardzo ciężko pracuje, by odnieść sukces w swojej dyscyplinie, obawia się kontuzji, obawia się, że nie wygra, a jak wygra  to po pewnym czasie martwi się, że utraci tytuł, a jak go utraci, to też może go smucić. Podobnie w polityce, w pracy, w odniesieniu do  przyjaciół czy partnerów, podobnie  z posiadaniem rzeczy. Najpierw trawi nas pragnienie posiadania czegoś, kiedy to w końcu posiądziemy trawi nas strach przed utratą tego,  a gdy tę upragnioną rzecz  utracimy, co w obecnych czasach jest całkiem prawdopodobne, znowu cierpimy. Uganiamy się za tym wszystkim nie dbając o zdrowie, aż  ciężko zarobione pieniądze wydamy na przywrócenie zdrowia. Cieszymy się, kiedy ktoś nam prawi komplementy i nie możemy zrozumieć, dlaczego ta sama osoba w następnym dniu nazywa nas „bez powodu” obraża. Największe cierpienie mentalne wśród ludzi jest wtedy, kiedy matka traci dziecko. W innych światach jest jeszcze gorzej. W piekłach jest nieustające cierpienie bólu, w świecie duchów ciągłe cierpienie głodu. Czy byłem kiedyś głodny i spragniony ? Warto nie zjeść choćby jeden dzień, by mieć blady przedsmak cierpienia głodu, który obecnie dręczy  miliard ludzi a dziesięć milionów rocznie umiera z  głodu,  głównie są to dzieci. Wczujmy się w krowę prowadzoną na rzeź, jakiego doświadcza bólu mentalnego i fizycznego, to rozwinie w nas współczucie i zmotywuje do ograniczenia spożycia mleka i mięsa, czyli w efekcie taka medytacja przełoży się na ograniczenie gromadzenia negatywnej karmy. W świecie bogów, żal kiedy ich życie się kończy jest większy niż matki, która straciła dziecko. Półbogowie dręczeni wieczną zazdrością giną w walce z bogami. Wczujmy się w dowolną postać w każdym ze światów, kiedy ta istota staje przed śmiercią, w naszym świecie wielokrotnie to jest siedemdziesiąt miliardów razy w ciągu roku staje prze śmiercią z naszej przyczyny, bo tyle zabija się zwierząt co roku, by zaspokoić nasze potrzeby kulinarne, nie licząc w tym istot morskich. Trzeba też wiedzieć, że każda istota była naszą matką i nie tylko w formie ludzkiej. Po czym znowu pozostawiam umysł w naturalnym stanie.  Proszę o maile chętnych na tę medytację osób(na które sesje):  p.oleszak123@gmail.com z pozdrowieniami  lama Paweł 602 703 245    
 Wiosenne nauki Jego Świątobliwości Karmapy
buddyzm dnia sobota 20 lutego 2021 - 17:34:18 | skomentuj: 0
SPOTKANIA ONLINE W CZWARTKI O 19.00

W związku z pandemią i obostrzeniami spotkania będą odbywać się online w każdy czwartek o 19.00
 
 link do google meet
Idź do strony  [1] 2 3 ... 21 22 23